Kapliczki przydrożne i drzewa

Wiele lat temu, w czasie naszych licznych rozmów o drzewach, Śp. Prof. Janusz Hereźniak powiedział do mnie…”Panie Marku, ustawy ustawami, ale jak chce Pan ochronić drzewo, niech Pan powiesi na nim kapliczkę albo krzyż. Działa lepiej niż najlepsze prawo ochrony przyrody!”

Zajmując się drzewami od prawie 40-tu lat i patrząc na to, co za mną, muszę stwierdzić, że Pan Profesor miał rację. Może nie w 100 % ta zasada działała, ale wiele z drzew tylko dlatego nie zostało usuniętych, że albo bezpośrednio na nim albo w jego bliskości znajdowała się owa tytułowa „kapliczka” (a czasem tylko krzyż lub święty obrazek).

Myślę, że ta stara wierzba żyje jeszcze przy tej ruchliwej drodze krajowej tylko dzięki tej kapliczce w jej wypróchniałym pniu (zdj.własne, październik 2021 r.)

Ilekroć trafiam na takie obiekty, zawsze zadaję sobie podobne pytanie:

Co spowodowało, że doszło do tak „szczególnego” oznaczenia danego miejsca (drzewa)?

Nie jestem socjologiem, etnografem, ani tym bardziej historykiem, stąd to, co tutaj na temat powiązania drzew i „świętych artefaktów” (rzadko których faktycznie poświęconych) opisuję, wypływa jedynie z moich wieloletnich obserwacji oraz „spontanicznych” przemyśleń…

Ta sosna też pewnie byłaby usunięta przez drogowców (…„rośnie niebezpiecznie w pasie drogowym”…), gdyby nie „chroniąca” ją mała kapliczka! (zdj. własne)

Nim jeszcze chrześcijaństwo zapanowało na naszych pogańskich ziemiach, drzewa, zwłaszcza te największe i najstarsze były czczone, panował ich kult pośród zamieszkujących plemion. Myślę, że w tradycji współistnienia drzew z symbolami religijnymi ma swój udział właśnie ten historyczny słowiański atawizm. Pień starego lub dorodnego drzewa (często tego, który był od wieków „czczony” przez okolicznych mieszkańców) stawał się najlepszym miejscem do zawieszenia na nim krzyża, czy obrazka lub figurki ze „świętą” postacią. Nawet gdy drzewo usychało, pozostawiano jego pień z zamontowanymi na nim artefaktami.

(zdj. własne)
(zdj. własne)
(zdj. własne)

Czasami było to wotum dziękczynne w podzięce np. za jakieś szczęśliwe wydarzenie, jakie miało miejsce w okolicy (np. uratowanie wsi przed pożarem, jaki w pobliżu szalał), czy dla upamiętnienia różnych zdarzeń (np. pomór). 

Rosnące na rozstajach dróg drzewa stanowiące swoiste drogowskazy dla podróżujących były w czasie postoju (np. na czas południowej modlitwy z dala od kościołów i kaplic) schronieniem przed upałami lub opadami i wtedy wzbogacano je owymi symbolami (…”dla innych, którzy tu będą szli po nas”…). Z czasem obok tych drzew okoliczni mieszkańcy stawiali trwałą „budowlę” tak dla podróżujących, jak i na potrzeby licznych wtedy obrzędów, procesji (majowe, dożynkowe etc. etc.) czy pielgrzymek.

Krzyż zawieszony na pniu kilkusetletniego okazałego wiązu rosnącego na rozstaju dróg
(pomnik przyrody)(zdj. własne)

Niektóre z nich powstawały ze zbieranych, wyorywanych na polach, kamieni. Inne były „małymi świątyniami” zbudowanymi wg pewnych schematów i zasad z materiałów i elementów budowlanych. Ale zawsze koło nich były drzewa.

Dzięki temu krzyżowi, stojącemu obok, sosna dorosła prawie do 4 m obwodu! (zdj. własne)

W późniejszych czasach, gdy przez nasze ziemie przetaczały się liczne wojny (od napoleońskich, po II w. światową) drzewa te były świadkami różnych, często bardzo tragicznych wydarzeń, które z czasem również były przyczyną pojawiania się na drzewie lub w jego pobliżu kolejnych symboli religijnych.

Krzyż wotywny dla upamiętnienia zakończenia I-ej wojny światowej z roku 1918 r. W momencie, gdy był fundowany stał przy drodze prowadzącej przez wieś, obecnie zaanektowanej przez las. (zdj. własne)

Obecnie podobną rolę spełniają liczne krzyże postawione w pobliżu drzew świadków np. wypadków samochodowych.

(zdj. własne)

Szczególne uczucia wywołują we mnie widoki kapliczek „prywatnych”, tzn. ulokowanych na prywatnych posesjach. Czasami jest to „swoiste” zaanektowanie starych obiektów w wyniku np. porządkowania praw własnościowych do gruntu, a czasami świadomie wystawione w tym miejscu przez właścicieli. Najwięcej takich widoków można spotkać na południu Polski, min. w Beskidach czy na Podhalu. Często są to dzieła lokalnych artystów ludowych (rzeźby, obrazy, metaloplastyka).  I w tym przypadku „specjalną” atmosferę tworzą rosnące obok rośliny, w tym głównie drzewa.

Kapliczka w ogrodzie jednego z podłódzkich ogrodników. (zdj. własne)
Prywatna kapliczka w Beskidzie Żywieckim, za nią stary świerk.
Współczesna kapliczka zawieszona w prywatnym ogrodzie na starej gruszy. Okolice Puszczy Bolimowskiej.

Ochroną i kultem cieszą się również drzewa, przy których wydarzały się różne objawienia, czy cudowne zdarzenia (np. ozdrowienia). Takim przykładem jest drzewo związane z Siostrą Faustyną rosnące w Parku Słowackiego w Łodzi, na którym zostały powieszone informacje dotyczące zaistniałego przy nim zdarzenia. Niedaleko tego drzewa znajduje się również specjalny kamień okolicznościowy oraz krzyż.

Wiele z tych miejsc zostało „wchłoniętych” przez rozrastające się miasta i osiedla, czy rozbudowujące się szlaki komunikacyjne. Część z nich można jeszcze spotkać również na terenie miasta Łodzi, w tym tak przy jej głównych ulicach, jak np. na ul. Przybyszewskiego (rzadziej), jak i na obrzeżach (częściej). Zwykle nadal towarzyszą im drzewa.

ul. Przybyszewskiego (zdj. własne)
ul. Konstantynowska

Powinniśmy dbać o zachowanie w naszym środowisku (zwłaszcza na terenach mocno zurbanizowanych) jak najwięcej tych szczególnych obiektów związanych z naszą tradycją i kulturą. Kapliczki przydrożne powinny być zinwentaryzowane, chronione i konserwowane. Cały czas pamiętać również należy o ważnej roli drzew w ich otoczeniu!

Autor tekstu i zdjęć: Marek Kubacki (onegdaj chirurg drzew, obecnie rzeczoznawca dendrolog)

Tekst w PDF